‘Nasz Heródek lipnicki…’ O projekcie. O spektaklu.

W 2017 roku zostałam zaproszona przez Stowarzyszenie Rozwoju Orawy z Jabłonki do współpracy przy projekcie „Orawa, Orawa na Orawie”. Projekt zaowocował spektaklem. Wzięli w nim udział mieszkańcy Lipnicy Wielkiej, Lipnicy Małej, Kiczor i Chyżnego, czyli rodzinnych orawskich stron Heródka. To pierwsza w historii tej społeczności tego typu inicjatywa dotycząca artysty.

Wycieczka do Heródka

Wędrując po Lipnicy Wielkiej od 2012 roku śladami Karola Wójciaka Heródka, natknęłam się jedynie na cztery fotografie przedstawiające artystę. Jest to ciekawe o tyle, że z relacji mieszkańców wynika, iż Heródek wraz ze swoimi skrzypcami codziennie pokonywał wiele kilometrów i zaglądał do niemal każdego domu w Lipnicy. Bywał na każdym weselu, pogrzebie oraz odwiedzał nowo narodzone dzieci. Uwielbiał chodzić na skubarki.

Jedno z tych unikatowych zdjęć (patrz niżej) przedstawia uśmiechnięte dziewczęta pozujące na progu drewnianej jaty. Kilka z nich, stojących z tyłu, unosi w górę dwa heródkowe janiołki i prawdopodobnie jakieś dwie bezskrzydłe i bezrękie postaci. W otoczeniu dziewcząt, w centrum zdjęcia widzimy Heródka. Artysta jak zwykle uśmiechnięty, jak zwykle w wielkim płaszczu i rogatywce, prezentuje stojącą na ziemi, wysoką na ponad metr skrzydlatą, malowaną postać. Jeśli dokładnie się przyjrzymy, zobaczymy, że to anioł z potrójnymi skrzydłami, więc zgodnie z anielską hierarchią, jak widać znaną Heródkowi – serafin.

Zdjęcie udostępnił pan Albin Stechura z Kiczor. W owych latach nauczyciel plastyki w szkole w podstawowej w Lipnicy Murowanicy. Jak dziś, mieszkał wtedy w Kiczorach. Czasami zbaczał ze swojej codziennej trasy dom-szkoła-dom i wstępował do Heródka. W 1966 roku osobiście zakupił od artysty trzy rzeźby, które zaniósł do domu w plecaku. Wspomina, że kosztowało go to niemało wysiłku. Dwie z nich ma do dziś: Archanioła Gabriela i Anioła Cierpiącego.

Albin Stechura widział Heródkową jatę wielokrotnie. Jako jeden z niewielu w Lipnicy posiadał wtedy aparat fotograficzny. Z pojęciem sztuki prymitywnej i naiwnej zetknął się na lekcjach historii sztuki będąc uczniem szkoły im. Antoniego Kenara w Zakopanem. Pewnego razu w ramach lekcji plastyki zorganizował wycieczkę do Heródka. Zdjęcie uwiecznia właśnie to zdarzenie. Dziewczęta to uczennice klasy lipnickiej podstawówki z Murowanicy.

Opisane zdjęcie było opublikowane w 2012 roku w wydawnictwie „Lipnica Wielka na Orawie na przestrzeni dziejów”,  jubileuszowym albumie uświetniającym obchody 400-lecie założenia Lipnicy Wielkiej (2006) i 20-lecie powstania gminy (2011).

                                                                                                                                                Maja Spychaj-Kubacka

Portret psychologa. Bożena Dobrzyńska z d. Kłobuszowska (1943-1984)

Artykuł Bożeny Kłobuszowskiej Karol Wójciak Heródek. Portret artysty ludowego[1] to pierwszy stopień do Heródka. Każdy, kto zechce się przybliżyć do tego twórcy, zetknie się z publikacją jako lekturą obowiązkową. Artykuł Kłobuszowskiej był i dla mnie pierwszym, z jakim się zetknęłam na mojej drodze do rzeźbiarza z Orawy. Było to około 2006 roku, już po wystawie Nikifor i inni[2]. Wtedy miał mi jedynie pomóc w hobbystycznym pogłębieniu wiedzy na temat twórcy – Karola Wójciaka. Czas pokazał, że lekturę artykułu odbędę jeszcze wielokrotnie i za każdym razem będzie to dla mnie odkrycie, a Heródek zaprowadzi mnie także do odkrycia samej autorki.

[artykuł w autoryzacji]

                                                                                                                                                                           Maja Spychaj-Kubacka

 

 

“Konkurent Nikifora”

„W całej Polsce i zagranicą znane są dzieła prymitywnego malarstwa Nikifora Krynickiego. Kto wie, czy w niedługim czasie równie wielką popularnością nie będą cieszyć się prymitywne rzeźby innego artysty ludowego. Powstają one tylko przy pomocy siekiery i noża, a wyjściowym elementem są… kołki z płotu. Po wykonaniu rzeźby są jeszcze odpowiednio lakierowane w różnych kolorach. Można je zobaczyć w Lipnicy Wielkiej, gdzie mieszka artysta. Nazywa się Karol Wójciak, wśród miejscowej ludności znany pod przydomkiem „Heródek”.

Heródek wraca

Z pewnością będą tacy, którzy chcą wiedzieć, jak dokładnie doszło do tego, że fotografia Karola Wójciaka Heródka, pochodząca z zasobów Archiwum Muzeum Tatrzańskiego im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem, znalazła się, a tak naprawdę wróciła po 44 latach na nagrobek artysty.