„Konkurent Nikifora”

„W całej Polsce i zagranicą znane są dzieła prymitywnego malarstwa Nikifora Krynickiego. Kto wie, czy w niedługim czasie równie wielką popularnością nie będą cieszyć się prymitywne rzeźby innego artysty ludowego. Powstają one tylko przy pomocy siekiery i noża, a wyjściowym elementem są… kołki z płotu. Po wykonaniu rzeźby są jeszcze odpowiednio lakierowane w różnych kolorach. Można je zobaczyć w Lipnicy Wielkiej, gdzie mieszka artysta. Nazywa się Karol Wójciak, wśród miejscowej ludności znany pod przydomkiem „Heródek”.

Przyjęto, że to pierwsza wzmianka prasowa, dotycząca Karola Wójciaka Heródka, która wyszła poza Lipnicę i ukazała się w skali województwa. Wzmiankę o tytule Konkurent Nikifora, opublikowano na trzeciej stronie wydawanego w Krakowie czasopisma „Tempo – Nowości sportu i turystyki”, w numerze z 27 czerwca 1966 roku. Wzmianka ma objętość dwóch 9-wersowych szpalt. Nie zamieszczono żadnego komentarza fotograficznego odnoszącego się do podanej informacji: nie ma wizerunku Heródka ani jego rzeźb. Autor tekstu do dziś jest nieznany, nie opatrzył go swoim imieniem i nazwiskiem, pseudonimem czy inicjałami (w przeciwieństwie do podpisanego pod powyższym artykułem SZPERACZA).

Konkurent Nikifora wszedł więc do medialnego obiegu jako atrakcja turystyczna regionu. Znalazł się w dziale Turystyka w otoczeniu informacji o nowo otwartej restauracji w Lubaniu, nowym polu namiotowym, zjeździe PTTK, konkursach krajoznawczych, otwarciu kiosku pamiątkarskiego w Morskim Oku, o przygotowaniach do obchodów Dni Ziemi Nowotarskiej oraz porad dotyczących zakupu sprzętu turystycznego itp.

Przypuszczam, że są jeszcze inne wzmianki dotyczące Heródka z tego okresu. Mam na myśli rok 1966 i prasę regionalną, tym razem bliższą wydarzeniom kulturalnym. Tego samego roku, w nowotarskim Domu Kultury miała miejsce wystawa plastyków amatorów. Znalazły się na niej między innymi rzeźby Karola Wójciaka z Lipnicy Wielkiej na Orawie. To właśnie na tej wystawie Maria Lechowska-Bujak, ówczesna dyrektor Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce-Zdrój, zwróciła uwagę na klockowe rzeźby nikomu nieznanego wówczas twórcy. Istnieją też wzmianki o wystawie zorganizowanej w 1966 roku, która miała miejsce w Krakowie (w domu kultury?), na której miały gościć jako reprezentanci sztuki ludowej gnotki z Orawy. Na razie brak dokładnych danych dotyczących tej wystawy.

Inne echa? W większości publikacji dotyczących Karola Wójciaka Heródka powyższa wzmianka jest wykazywana przez autorów w bibliografiach, natomiast nigdzie nie została zacytowana, nawet we fragmencie.

W dramacie Nieudany krewniak jest scena dotycząca domniemanego rywala genialnego Kryniczanina. W spektaklu sceniczne „żywe rzeźby” Wójciaka znajdują stronicę gazety i komentują czytane im przez Janiołka poszczególne zdania prasowej zajawki. Nie godzą się z informacją, że są robione z „kołków z płotu”, a malowany krwią Chrystus Zmartwychwstały komentuje fakt lakierowania rzeźb. Rozważają, czy to, że pisze się o nich jako o „prymitywnych”, oznacza, że są „gorsze”. Dziwią się, że tekst jest „sierocy”. Gorsze czy lepsze – zdecydowanie nie czują się „turystyczne”. Jednak ich euforię powoduje fakt, że Karolu został nazwany „artystą”.

                                                                                                                                    Maja Spychaj-Kubacka

Bibliografia:

Bik Katarzyna, Figury krwią malowane, „Art & Business”, 2007, nr 10 (204), s. 40–42.

Bujak Jan, Herodek z Lipnicy Wielkiej, „Przekrój”, 1967, nr 1154, s. 5–6.

Ceklarz Katarzyna, Heródek, monografia Muzeum im. Władysława Orkana, Oficyna Wydawnicza „Wierchy”, Rabka 2010 r., s. 211–215.

Darowski Jerzy, Heródek, „Polska Sztuka Ludowa”, 1968, nr 1–2, s. 80–82.

Kubacka Maja, Nieudany krewniak, Kraków / Lipnica Wielka na Orawie, 2012, s. 15–17.

„Tempo”, 1966, nr 26/992, rok XIX, s. 3.