NOVY MIT. Heródek.

Czy mit może być nowy, czy mit może być stary, skoro to opowieść niepoddająca się obróbce czasu. Czy mit da się opowiedzieć na nowo? Chcemy podjąć to wyzwanie w kontekście artysty, o którym wydawałoby się, że powiedziano już wszystko.

Czy istnieje coś takiego jak mit Heródka? Z pewnością, tak. Nazwaliśmy go Starym mitem.

Do którego kanonu opowieści możemy przyporządkować życie tego prostego człowieka?
Cztery lata przed śmiercią chwilowy przebłysk słońca zza chmur. „Sława” to za duże słowo, może raczej „p o p u l a r n o ś ć”. Wcześniej jego sztuką ogrzano wiele domów. Rzeźby – darowane z najlepszą intencją – były niewygodnym podarunkiem. Wstyd było je trzymać w domu. Sztuka „opałowa” Heródka dziś znajduje się w muzeach w Zubrzycy Górnej, Rabce-Zdroju, Zakopanem, Krakowie, Warszawie. Jest chlubą prywatnych kolekcji. Impossible to buy. Pokazuje wiele twarzy o wielkich oczach na wystawach w Krakowie, Warszawie, Berlinie, Marsylii, Finlandii.

Pani, ale to nie były zeźby, ale takie patyki, hej!” –mówiła mieszkanka Lipnicy Wielkiej w 2013 roku.

Ostatni będą pierwszymi? Czemu nie…

Co to jest Novy mit? Skąd się wziął? Novy mit wziął się z potrzeby opowiedzenia znanej historii na nowo. Stary mit pozostanie nienaruszony. Nie mamy zamiaru go burzyć. Wręcz przeciwnie. Jest nam niezbędny. Z całym szacunkiem do tych, którzy już go opowiedzieli, są już w niego wpleceni, a którym my pół wieku później depczemy po piętach. Interesuje nas poprowadzenie historii Heródka od początku. W pomyśle opowiedzenia o Heródku jeszcze raz zobaczyliśmy narrację, którą będziemy kontynuować, za każdym razem dodając nowe epizody, wątki, postaci, miejsca. Dlatego między innymi zdecydowaliśmy, że nasza biografia artysty nie zabrzmi jak nota encyklopedyczna. Będziemy sięgać wstecz, w tym do błędnej daty śmierci, ale chcemy w nurt znanej opowieści włączyć nowe dopływy.

Po pierwsze fakty. Żadne odkrycia. Fakty zaistniałe, te znane wszystkim i znane tylko niektórym, ale wcześniej nieujawniane. Po drugie nasze widzenie Heródka. Po trzecie domysły, dywagacje. Interesuje nas Heródek świadomy artysta. Heródek piśmienny. Heródek humanista. Heródek filozof. Heródek jazzman. Heródek aktywista. Heródek przyjaciel zwierząt. Heródek prorok.

Heródek, Heródek, Heródek…

Musieliśmy ustalić, gdzie postawić cezurę, od której zaczniemy odliczanie nowej opowieści o Heródku. Tym punktem ustanowiliśmy rok 2012. To, co wydarzyło się w tym roku wokół twórcy, okazało się przyczynkiem do tego, co dzieje się wokół Wójciaka dziś, a nawet tego, co jeszcze ma się stać. Jest rok 2016. Właśnie powstaje dedykowana jemu oraz mieszkańcom Orawy strona internetowa. Jeszcze dwa, trzy lata temu wydawało się to nie możliwe, czy inaczej: niewymyślone.

Wcześniej Heródek powraca do Lipnicy Wielkiej: w 2012 roku mieszkańcy oglądają spektakl Nieudany krewniak. Rok później, po 44 latach, pojawia się na jego nagrobku fotografia. Następnego roku spełnia się jego marzenie: w parafialnym kościele ustawiają się jego rzeźby. Novy mit wiedzie nas do roku 2019. Wtedy przypadnie 50. rocznica śmierci artysty i – mamy nadzieję – stanie wystawa NOVY MIT / TROPY HERÓDKA. Pierwsza po wielu latach gromadząca możliwie największą liczbę eksponatów zgromadzonych poprzez internetowy „Licznik Gnotków”. Na ten Heródkowy „Woodstock” zjedzie cała rzesza jego „panów”, „kompanów”, „osób” – gnotków.

Oto niektóre wątki, które podejmiemy w Novym micie.

Chcemy wielogłosu na temat Heródka. „Wesoły chłopek” nam nie wystarcza. Mamy przesłanki świadczące o tym, że miał poczucie swojej inności i bycia predestynowanym do czegoś jeszcze oprócz bycia pastuchem.

Razem z nami przemówią mieszkańcy Lipnicy Wielkiej. Nie będziemy ingerować w ich wypowiedzi, a jeśli już, to tylko w takim stopniu, w jakim będzie tego wymagała niezbędna praca redakcyjna. Zależy nam na jak najwierniejszym ich przedstawieniu. Pozostawimy je bez oceny i komentarza, bez wnikania w zgodność faktograficzną. Uznaliśmy, że taki zabieg przybliży nas do najpełniejszego obrazu bohatera opowieści. Przemówią też historycy sztuki, kustosze, pasjonaci-kolekcjonerzy, inni artyści amatorzy, sceptycy, może lekarze.

Sporą niespodzianką dla zwolenników teorii analfabetyzmu Heródka będzie fakt, że był piśmienny. Dowody na to zachowały się na skrawkach papieru w Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce-Zdroju. Karol pisywał swoje nazwisko jakby ze słowacka przez „V”. To „V” musiało się pojawić w Novym micie.

Badamy wagę sztuki Heródka dla kultury polskiej. Wysokość, średnica rzeźb to dla nas za mało. Nadajemy im trzeci wymiar – ważymy je.

„Orawski Nikifor”. Czy można mówić o pożytku czy o szkodzie tego przydomka w przypadku Heródka. Ten wątek opowieści powierzymy wybitnej nikiforzystce, znawczyni sztuki nieprofesjonalnej, wieloletniej kustosz Państwowego Muzeum w Warszawie Jadwidze Migdał.

Wielbicieli muzyki in crudo czeka gratka. Do tej pory znany jest muzykant Heródek z punktu widzenia muzykologa Janusza Mroczka (Heródkowe muzykowanie, PSL, 1972, t. 26, z 4, 215–222). Na nową nutę opowie o Wójciaku muzykancie Ludwik Młynarczyk z Kiczor, twórca legendarnej kapeli nauczycielskiej „Heródki”. Skrzypek, nauczyciel, muzykant autentyczny. Młynarczyk muzykował z Heródkiem. Wspomnienia Młynarczyka będą swego rodzaju sensacją.

Do Novego mitu chcemy też wpleść wszelkie wątki powiązane. Mamy tu na myśli na przykład dwa obrazy autorstwa współczesnego krakowskiego malarza wizyjnego Władysława Wałęgi. Są to portrety bliskich malarzowi osób: Ireny Osękowskiej-Kolańskiej i Andrzeja Kowala. Na obu obrazach portretowani zostali przedstawieni z charakterystyczną postacią Chrystusa Zmartwychwstałego, reprezentującego rzeźbiarską schedę bogoroba spod Babiej Góry – Heródka. To zaledwie dwa z takich wątków…

Miejsce Heródka w sztuce. O fenomenie twórczości Heródka, jego sztuce, wymykającej się tradycyjnym klasyfikacjom opowie w Novym micie historyk sztuki Żaneta Groborz-Mazanek. Poda nam klucze do czytania jego twórczości. Gnotek stojący na pograniczu nieprzystających do siebie stylów ekspresji zepnie ze sobą to, co nieprzystawalne, a Heródek ujawni nie nazwane do tej pory oblicze.

Podejmiemy też temat techniki rzeźbiarskiej Heródka. W Novym micie wzbogaci się ona – obok siekiery i scyzoryka – o „skubanie skóry”. O tym w opowieści również Ludwika Młynarczyka.

Czy wreszcie kwestia płci rzeźb, które Stary mit ukazuje jako bezpłciowe. A zaraz po płci rzeźb przybliżymy się do interesującego wątku falsyfikatów, jak się okazuje, obecnie równie intratnych jak oryginały.

Szukamy zaginionych nagrań „zgrzypienia” Heródkowego , choć nie wiadomo, czy nie nadaremnie. Dowodem na ich istnienie jest fotografia typu making of z planu amatorskiego, czarno-białego filmu profesora Romana Reinfussa. Film bez dźwięku znajduje się w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Na fotografii widać kobietę i mężczyznę nagrywających „zgrzypiącego” na swoich skrzypcach Heródka. Mężczyznę już odnaleźliśmy. Po 45 latach rozpoznał się na fotografii. I choć na fotografii od niego ku Heródkowi biegnie kabel mikrofonu, nie ma nagrań z tamtego dnia. Może wciąż są u kobiety w białej garsonce… Też jej szukamy.

W Novym micie będzie nas też interesować Karol-dziecko. W Starym micie, Portrecie artysty… Bożeny Kłobuszowskiej, znajdujemy jedyny istniejący opis dzieciństwa Wójciaka. Natomiast brakuje nam jakichkolwiek opisów samego Karola, jego wyglądu. Brakuje fotografii, choćby zbiorowej: szkolnej czy na przykład komunijnej. Heródek – fotografowany najczęściej przez Sierosławskiego, Reinfussa, Pokropka – znany jest nam tylko jako stary mężczyzna, jakby był nim od zawsze. Jakby urodził się w rogatywce i grubym płaszczu. Podobna luka dotyczy informacji o artyście z czasu wojny.

Heródek malarz.

Znany jako rzeźbiarz, kojarzony jest przede wszystkim z prostymi formami. Wśród nich: słupowate, słupowate ze skrzydłami. Słupowate z charakterystycznymi rękami (Chrystusy Zmartwychwstałe), pionowe typu „dwie postaci z jednego pnia”, wreszcie słupowate niemalowane. Nie ma żadnych form poziomych (np. upadków Chrystusowych, Dzieciątka w żłóbku) ani siedzących (Chrystusy Frasobliwe), ani Chrystusów na krzyżu. Natomiast pojawia się kolejna nowa forma: malowana, podrzeźbiana deska. Dwa takie obiekty znajdziemy w muzeach w Zubrzycy Górnej oraz w Zakopanem. Wiadomo jeszcze o trzeciej desce, ale nie znamy jej losów ani miejsca pobytu.

Ciągle sporna kwestia odkrycia Heródka. Dwóch odkryć. Mówi się, że sukces ma wielu ojców, a porażka tylko jedną matkę. W przypadku Heródka można mówić o odkryciu, które miało i „ojca” – to Jerzy Darowski, w roku 1959, i „matkę”–to Maria Lechowska-Bujak, w roku 1966. Każde z nich przyniosło mu inny rodzaj sukcesu. Wokół wątku odkryć pojawi się pionierska publikacja dotycząca nieżyjącego Jerzego Darowskiego, wspomnianego „ojca” odkrycia Heródka. Ta wypowiedź powstanie dzięki ścisłej współpracy autorów projektu z krewnymi Darowskiego – córką Agatą Darowską-Mosur, oraz wnukiem Przemysławem Mosurem. W tym rozdziale Novego mitu podejmiemy temat trzeciego odkrycia, jeszcze nieumiejscowionego w latach.

Poprosimy też o wspomnienia aktorów-amatorów biorących udział w spektaklu Nieudany krewniak. Oddamy ich w ręce Magdaleny Urbańskiej, absolwentki teatrologii, obecnie doktorantki filmoznawstwa.

W Novym micie pojawi nam się również słynna opowieść o ukwieconej marynarce. Znamy przynajmniej jej dwie wersje. Która okaże się prawdziwą?

Wreszcie – Herodek czy Heródek?

Jest jeszcze dużo do opowiedzenia, być może jeszcze nie wszystko będzie się dało opowiedzieć. Mit, żeby ożyć, potrzebuje stanąć w obliczu zagrożenia. Nawet upomni się o podrażnienie czy obalenie. Zrobi wszystko, by nie został unicestwiony zapomnieniem. Rdzeń opowieści pozostanie niezmienny: Heródek, który umiał snuć swoje mity. Był również twórcą własnego mitu. Wcielonej filozofii mitu prostego życia. Mitu odwagi życia po swojemu.

Do kiedy będzie trwać Novy mit Heródka?

Mamy zamiar na pewno go snuć do czasu wystawy i wydania towarzyszącej jej publikacji w 2019 roku. Co będzie potem? Niektórzy uważają, że to dopiero początek odkrywania Heródkowego świata – to, co wiemy, to tylko czubek góry lodowej.

Nie jesteśmy dzisiaj w stanie tego przewidzieć. Mamy nadzieję, że po nas przyjdą następni.

Kimkolwiek będą, chcemy, żeby opowiedzieli mit o Heródku w supernovy sposób.

 

                                                                                                                                          Maja Spychaj-Kubacka