Heródek pod Baranami i inne krakowskie tropy Karola Wójciaka z Lipnicy Wielkiej na Orawie

Karol Wójciak zwany Heródkiem urodził się na Orawie, na przełomie wieków XIX i XX.

W Lipnicy Wielkiej spędził całe życie. Zmarł w nowotarskim szpitalu 1 września 1969 roku. Mało kto przypuszczał, że sława tego pastucha muzykanta i rzeźbiarza uważanego za wiejskiego głupka wypłynie dalej niż poza jego Lipnicę, a jednak…

Choć zwany „orawskim Nikiforem”, nigdy nie doczekał takiej sławy jak jego artystyczny pobratymiec z Krynicy. Był inny. Inaczej wyglądał, inaczej mówił. Inaczej grał na swoich skrzypcach. Inaczej rzeźbił. Przez rodzinę uważany za „nieudanego krewniaka”. Odrzucany, garnął się do ludzi. Dachu nad głową udzielały mu zwierzęta. Mieszkał z nimi w szopach i chlewikach. Ich ściany dekorował, jakby chciał je udomowić. Heródkowi i jego rzeźbom trudno było się odnaleźć w otaczającej społeczności. Matki Boskie z Dzieciątkiem, Panienki Przenajświętsze, zastępy Aniołów, plejady Świętych, Chrystusy Zmartwychwstałe…Wszyscy smutni. Artystę i rzeźby łączyła szczególna relacja: traktował je jak osoby. Pamięć o Heródku zachowała się najczęściej jako opowiastka o niegroźnym dziwaku z kilkoma krawatami na szyi.

Kraków to arcyważne miejsce na mapie życia Heródka. W krakowskim czasopiśmie „Tempo” pojawiła się uważana za pierwszą wzmianka o rzeźbiarzu z Orawy. Anonsowała Heródka jako potencjalnego konkurenta Nikifora (1966). Rok później w „Przekroju”, pojawił się artykuł Jana Bujaka Herodek artysta z Lipnicy Wielkiej. Heródek został odkryty w 1959 roku przez Jerzego Darowskiego, pracownika Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem. Jednak dopiero artykuł z poczytnego „Przekroju”, wywołał zainteresowanie twórcą. Do Lipnicy Wielkiej ruszyła fala inteligencji krakowskiej, m. in. z Piotrem Skrzyneckim i Marianem Eile,ówczesnym redaktorem naczelnym „Przekroju”. Ta fala wyrzuciła na ląd Krakowa rzeźby, zyskujące coraz większą sławę wśród kolekcjonerów sztuki, aktorów, artystów. Medialny boom sprawił, że zaczęto wzmiankować Heródka jako „popularnego”, „znanego”, czy „jednego z najbardziej znanych rzeźbiarzy ludowych”.

Najciekawszy w odkrywaniu Heródka dla świata jawi się splot prymitywa spod Babiej Góry z kręgiem artystów Piwnicy pod Baranami. Kluczową osobą jest tutaj Bożena Kłobuszowska, absolwentka Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zafascynowana artystami samorodnymi, podobno zaraziła ich sztuką grono Piwnicy. Wirus padł na podatny grunt. Piotr Skrzynecki, kiedyś student historii sztuki UJ, słynący z zamiłowania do wszelkich osobliwości, z Kłobuszowską odwiedzał Heródka i podobnych mu twórców. Z tych wypraw taszczył na własnych plecach łupy – pozyskane od artystów prace. Kłobuszowska bywała u Heródka wielokrotnie i ona napisała najważniejszy w bibliografii twórcy artykuł Karol Wójciak Heródek. Portret ludowego artysty (1972). Twórca i jego los stały się wątkiem jednego z programów Piwnicy. Niestety, nie zachowały się żadne nagrania ani notatki. Heródek zostawił na terenie Piwnicy jeszcze jeden trop. Zwyczajowa nazwa rzeźb Wójciaka heródki rozszerzyła jako kategoria się na wszelkie proste drewniane figurki przypominające lalki z tradycyjnych szopek, czy kukiełkowych teatrzyków. Niczym nikifory, zawłaszczyły sobie wytwory o charakterze prostym, acz sugestywnym.

Heródki i Anioły weszły na krakowskie salony, zwłaszcza po śmierci artysty stały się przedmiotem kolekcjonerskich rywalizacji, stanowiły o sile kolekcji. Przez Bramę Floriańską fala rozlewała się dalej. Warszawa, Łódź, Gdańsk, Niemcy. Proste rzeźby rozdawane przez Heródka mieszkańcom rodzinnej wsi przeważnie służyły za opał. Nabywane przez miastowych eksponowane były w centralnych miejscach mieszkań malarzy, grafików, pisarzy, kolekcjonerów sztuki. Świadkowały intelektualnym dyskusjom, towarzyskim spotkaniom i naukowym wykładom – jak Anioł lokator prof. Romana Reinfussa, etnografa. Jego mieszkanie było jednocześnie pracownią Zespołu Dokumentacji Sztuki Ludowej  Instytutu Sztuki PAN przy ulicy Karmelickiej. Anioły kojarzone z Krakowem, były ulubieńcami zbieraczy sztuki Wójciaka. Jest wśród nich Ewa Kornecka, kompozytorka i pianistka, związana od początku z Loch Camelotem. Wspomina, że niebieski Anioł Heródka towarzyszył jej jako talizman w czasie stypendium we Francji.

Kolejne tropy Heródka w Krakowie wiodą do Muzeum Etnograficznego przy Placu Wolnica. Tutaj znajduje się jedna z największych w Polsce kolekcji jego rzeźb. Autorzy wystawy Przejścia i powroty (2011) uświetniającej stulecie istnienia muzeum decydują, że nie może w tym dziejowym momencie zabraknąć rzeźb Karola Wójciaka. Heródkowe pany wyeksponowano na platformie kojarzonej z samotną wyspą, oddaloną od reszty świata. Obecnie w stałej ekspozycji Nieobjęta Ziemia, wielowątkowej prezentacji sztuki ludowej i nieprofesjonalnej w MEK, są trzy rzeźby Heródka.

Tropimy dalej. Prywatna kolekcja Leszka Macaka to jeden z największych współczesnych zbiorów sztuki ludowej, naiwnej i art brut. Liczy kilkanaście rzeźb pastucha z Orawy. Większość wystaw w Polsce i zagranicą, np. objazdowa po Finlandii wystawa polskiej sztuki ludowej Owoce rajskiego drzewa (2013/14), wzbogacana jest przez krakowskiego kolekcjonera. Również artykuł prof. Aleksandra Jackowskiego w brytyjskim czasopiśmie „Raw Vision Magazine”(1997) o czołowych przedstawicielach polskiej rzeźby ludowej ilustruje m.in. fotografia Chrystusa Zmartwychwstałego Karola Wójciaka Heródka (litlle Herod) z kolekcji Macaka. Obecnie jego Galerie d’Art Naif na krakowskim Kazimierzu wpisuje się swoją egzotyką w koloryt dzielnicy.

Co z samym Karolem Wójciakiem? Czy był kiedykolwiek w Krakowie? Znany z najdalszych wypraw pątniczych do Kalwarii Zebrzydowskiej Heródek pojawia się na cmentarzu Salwatorskim na pogrzebie Ferdynanda Machaya (1967). Pochodzący z Orawy ksiądz pełnił w tamtych latach funkcję archiprezbitera Kościoła Mariackiego. Wiadomość o śmierci infułata zmobilizowała społeczność Lipnicy Wielkiej do zorganizowania wyjazdu na uroczystości pogrzebowe do Krakowa. To wydarzenie jest do dziś wspominane przez lipniczan… Nie chcąc brać ze sobą niestosownego pasażera i delegata, odmówiono Heródkowi wyjazdu, sugerując, że nie ma na to pieniędzy. Ku zaskoczeniu wszystkich pokazał nabitą kiesę, ciułane latami za muzykowanie grosiwa dały kwotę, za którą mogła pojechać cała wieś! Heródek pojechał do Krakowa.

Nowy rozdział w monografii Heródka można datować od 2012 r., gdy w Krakowie powstał spektakl Nieudany krewniak w inscenizacji niżej podpisanej, związanej z Teatrem Groteska. Zrealizowałam swój projekt w ramach Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z udziałem nieprofesjonalnych aktorów skupionych wokół teatru Hothaus Wojciecha Terechowicza. To nie był przypadkowy wybór – Heródek również był amatorem. Ta próba przypomnienia artysty i wywalczenia dla niego stałego miejsca w gronie twórców samorodnych przyniosła efekty, z inicjatywy Stowarzyszenia STOG powstała pierwsza w Polsce baza informacyjna o artyście, strona internetowa herodek.pl.

W Krakowie też planowana jest wielka monograficzna wystawa poświęcona twórczości Karola Wójciaka „Heródka” w 50. rocznicę jego śmierci, przypadającą na rok 2019. Starania w tym kierunku podejmują dwaj główni współorganizatorzy: Stowarzyszenia STOG i Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

                                                                                                                                          Maja Kubacka, Stowarzyszenie STOG

Artykuł , Heródek pod Baranami i inne krakowskie tropy Karola Wójciaka z Lipnicy Wielkiej na Orawie, ukazał się pierwotnie w Miesięczniku Społeczno-Kulturalnym „Kraków” , Nr 10 (156), Październik 2017, s. 72-76.

Autorka składa serdeczne podziękowana: Barbarze i Leszkowi Długoszom, Beacie Biedrońskiej-Słocie, Ewie i Leszkowi Macakom, Ewie Korneckiej, Grzegorzowi Graffowi, Grażynie Mosio, Jerzemu Dobrzyńskiemu, Mai Robotyckiej.