Zdjęcia prof. Romana Reinfussa w Muzeum Etnograficznym w Krakowie

Seria 32 zdjęć wykonana została w Lipnicy Wielkiej 30 kwietnia 1969 roku* w obejściu zagrody rodziny Smreczaków. Z uwagi na fakt, że pod koniec sierpnia Heródek zachorował i trafił do szpitala w Nowym Targu, gdzie zmarł 1 września, to prawdopodobnie jedne z jego ostatnich zdjęć.

Fotografie rejestrują kilka sytuacji. Pierwsze z nich pokazują Heródka grającego na skrzypcach, a jego muzykowanie nagrywane jest na magnetofony. Obok niego stoi Bożena Kłobuszowska, psycholog, oraz Zbigniew Poprawski, reżyser teatralny i miłośnik folkloru. Na kolejnych zdjęciach Heródek prezentuje swoje rzeźby (można się doliczyć 15) ustawione na ziemi, bierwionach i szczycie stosu drewna na opał. Widać tam typowe dla jego twórczości, powtarzane wielokrotnie figury aniołów ze skrzydłami, Madonny, postacie biskupów z infułami i Chrystusa Zmartwychwstałego z chorągwią. Takie spontaniczne „wystawy” rzeźb przynoszonych z szopy, przed dom lub na łąkę, były ulubionymi przez Heródka popisami. Cieszył się tym bardziej, gdy znajdował słuchaczy swoich opowieści o dobrym życiu świętych.

Kolejne zdjęcia pokazują Karola Wójciaka oglądającego reprodukcje dzieł sztuki. Przy nim pojawia się zaciekawiona starsza kobieta i chłopiec z rodzimy Smreczaków. Możliwe, że chłopiec pełnił rolę tłumacza, ponieważ Heródek – jak wiadomo z kilku relacji – wypowiadał się bełkotliwie i najlepiej rozumiały go dzieci. Sytuacja oglądania ilustracji została zarejestrowana na dziesięciu zdjęciach, co wskazuje, że mogła to być najdłużej trwająca część spotkania z Heródkiem. Na dwóch z nich widać Heródka, który ze skupioną uwagą ogląda „Bachanalie” Rubensa. Z całą pewnością jest to moment opisany przez Kłobuszowską, badającą upodobania estetyczne i motywacje twórcze rzeźbiarza: „Najsilniej reagował na malarstwo Rubensa (…). Każdy obraz wywoływał długi komentarz, okrzyki zachwytu; wodził palcami po konturach malowanych ciał i przedmiotów, mówiąc: „jakie to piękne”. Chcąc upewnić się, że tak silne reakcje nie były przypadkowe pokazałam mu po kilku dniach 40 reprodukcji barwnych, wśród których znajdował się tylko jeden obraz Rubensa. Karol obojętnie przeglądał obrazy, dopiero, kiedy trafił na „Bachanalia” wyraźnie się ożywił, zmieniła się jego mimika i gestykulacja. Z aktywną uwagą oglądał tę reprodukcję przez pół godziny” (zob. B.Kłobuszowska, Karol Wójciak Heródek. Portret ludowego artysty, „Polska Sztuka Ludowa”, 1972 nr 4, s. 213).

Kolejne zdjęcia pokazują Wójciaka niosącego basy i siadającego z nimi na schodach przed domem. Z artykułu Janusza Mroczka dowiadujemy się, że nie tylko skrzypce, ale także basy były instrumentem, na którym grywał Heródek, uczestnicząc w każdej lokalnej uroczystości jak wesela, chrzciny, a nawet stypy.

Ostatnie trzy fotografie pokazują Heródka rzeźbiącego kozikiem. Zwraca uwagę pewien szczegół, mianowicie, gdy jest on pochylony nad ilustracjami dzieł sztuki oraz gdy rzeźbi figurę, to zdejmuje czapkę z głowy, jakby chciał podkreślić, że są to momenty, które należy wyróżnić gestem uszanowania.

                                                                                                                                             Grzegorz Graff

*Datowanie na podstawie: Janusz Mroczek, Heródkowe muzykowanie, „Polska Sztuka Ludowa”, 1972 nr 4, przypis 4.