Biografia

Karol Wójciak Heródek (1892–1969) ur. w Lipnicy Wielkiej na Orawie. Bezpiecznie umiejscowiony jako prymityw. Pastuch, rzeźbiarz i muzykant. Odkrywany, zapomniany i ponownie odkrywany. Choć zwany „orawskim Nikiforem”, nigdy nie doczekał takiej sławy jak jego artystyczny pobratymiec z Krynicy.
Karol Wójciak Heródek (1892–1969) ur. w Lipnicy Wielkiej na Orawie. Bezpiecznie umiejscowiony jako prymityw. Pastuch, rzeźbiarz i muzykant. Odkrywany, zapomniany i ponownie odkrywany. Choć zwany „orawskim Nikiforem”, nigdy nie doczekał takiej sławy jak jego artystyczny pobratymiec z Krynicy.

                                                                         Skund on sie wzion

W Lipnicy Wielkiej na Orawie, u podnóża Babiej Góry, 19 października, w środę 1892 roku w najbiedniejszej rodzinie Wójciaków rodzi się chłopiec – Karol. Od początku jest inny.

Ponoć ma „kiepski stan umysłu. Karol zwiąże swoje życie z Lipnicą Wielką i Babią Górą do końca. Karol ma przyjaciela. Dziadek zabiera małego Karola ze sobą wszędzie. Razem wędrują, śpiewają śpiewkia Karol przypatruje się i słucha, jak dziadek gra na weselach. Dziadek odchodzi gdy Karol ma siedem lat. Ośmioletniego Karola przygarnia krewna, nazywa go „nieudanym krewniakiem”. Karol zamieszkuje w stajni. Ozdabia ją po swojemu. Idzie do szkoły, ale na krótko, bo w gazdówce potrzebowano rąk do pracy. Podobno „nieudany krewniak” od dziecka rzeźbi. Podobno figurki zwierząt z patyków i konarów. Możliwe, że to były zabawki, które sam sobie robił. Gdy ma kilkanaście lat spotyka go traumatyczna strata – płoną wszystkie jego rzeźby. Ponieważ najchętniej chodzi do kościoła i „tylko by się bawił”, zaniedbuje obowiązki i zostaje mu wymierzona kara.

Mijają lata. Karol bardzo często odwiedza rodzinę Przywarów. Ma wtedy około szesnastu lat. Przygląda się, jak Przywara-ojciec rzeźbi. Zaczynają znikać gnoty, polana drewna ze stert na opał…

Karol Wójciak o przydomku Heródek uznawany jest przez społeczność wsi za „bajdoka”, głupka i dziwaka noszącego kilka krawatów. Ma gdzie mieszkać, ale tuła się po wsi. Marzy o domu – kaplicy – lub o grocie wykutej w skale. Ubrany w gruby płaszcz z doszytą przez siebie kieszenią i w rogatywce na głowie najmuje się do pracy jako pastuch. Karol jest pastuchem i będzie nim zawsze. Najdłużej służy u trzech gazdów: Jazowskiego, Żurka i Smreczaka. Zawsze mieszka w stajni, oborze albo jacie. Zawsze je ozdabia. Zachęcany, żeby zamieszkał w izbie – odmawia. Żyje w skrajnej biedzie. Odrzucany i tak garnie się do ludzi. Bardziej jest znany z muzykowania i gawędzenia o Piekle, Czyśćcu, Niebie. Mieszka ze zwierzętami, a w sianie skrywa rzeźby, którym tak jak i jemu trudno się odnaleźć w otaczającej społeczności. Darowane w dobrej wierze trafiają do pieców. Wstyd mieć coś takiego w domu, a drewno na opał jest na wagę złota. Heródek na początku nie maluje rzeźb. Nie ma czym. Artystę i rzeźby łączy szczególna relacja: uważa i traktuje je jak osobyRzeźbi tylko wizerunki świętych i wierzy, że darowane odmieniają tego, kto je ma, na lepsze. Są jak jego narzędzia do naprawiania i budowania lepszego świata. Sam również stara się go naprawiać. Nocami, stojąc w wodzie, reguluje brzegi rzek, chcąc uchronić okoliczne domy przed zalaniem. Kocha muzykę i muzykuje na swój sposób. Najpierw na skrzypcach, które sam robi z deski i dwóch drutów, potem na takich, które dostaje od lipnickiego muzykanta. Modyfikuje je i stroi na swój sposób. Gra na nich własnoręcznie wykonanym smyczkiem. Śpiewa. We wsi znany jest z kilometrowych marszrut. Karol codziennie chodzi do kościoła. Widywany jest w Kiczorach, Lipnicy Małej, Zubrzycy. Mówi się, że znika na Babiej Górze. Zawsze jest tam, gdzie się gromadzą ludzie. Nigdy go nie brakuje, gdzie jest wesele, chrzest, skubarki, komunia, bierzmówka. Odprowadza na cmentarz każdego zmarłego w Lipnicy, niosąc na początku konduktu krzyż.

W kieszeni płaszcza nosi wszystko, co ma: skrzypce, smyczek, ciasto, popsute zegarki, drobne pieniądze. Nie dziaduje. Zarabia, grając na swoich skrzypcach. W 1959 roku pracownicy Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem przypadkowo odkrywają „gospodarza opuszczonej chałupy”. Jest nim Heródek. To odkrycie nie odbija się szerokim echem. Będzie znane w zamkniętym kręgu etnografów i koneserów sztuki samorodnej, ale to ważny moment: za namową muzealników na rzeźbach pojawia się kolor. Muzeum obejmuje nad artystą rodzaj nieoficjalnego mecenatu. Farby dostaje od ludzi – resztki po malowaniu szkoły czy domu. Coś drga w 1966 roku. Na wystawę sztuki ludowej w Domu Kultury w Nowym Targu trafiają „klockowe rzeźby” nikomu nieznanego artysty. Tam widzi je Maria Lechowska-Bujak, ówczesna dyrektor Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce. W Lipnicy Wielkiej zaczynają się pojawiać pierwsi miastowi, kupujący. W 1967 roku, na dwa lata przed śmiercią, Karol Wójciak staje się popularny. Za namową Marii Lechowskiej-Bujak, Jan Bujak publikuje w poczytnym „Przekroju” swój artykuł Herodek z Lipnicy Wielkiej. Na Heródkową jatę rozpoczyna się najazd kolekcjonerów, kustoszy, badaczy, psychologa, telewizji, artystów z Krakowa, z Polski i ponoć z zagranicy. Tym, którzy zastają artystę, Heródek pokazuje rzeźby i snuje przy tym swoje opowieści wywodzące się z nauczonych na pamięć tekstów z Nowego Testamentu czy żywotów świętych. Opowiada także o Babiej Górze, która jest Jego ucieleśnioną wizją Raju na Ziemi i Ziemi w Raju. Wymienia swoje rzeźby na ubrania, krawaty lub sprzedaje za grosze. Pieniądze oddaje gospodarzom, u których pracuje. Tworzy prymitywne formy, które trudno jednoznacznie zakwalifikować jako ludowe lub z nurtu art brutSą gatunkowymi unikatami. 22 sierpnia Heródek trafia nagle do szpitala w Nowym Targu. Umiera tam po krótkiej chorobie, 1 września, w poniedziałek, 1969 roku. Nie zaczarowała rzeczywistości opublikowana dwa dni przed śmiercią artysty wzmianka [Herodek w szpitalu, „Dziennik Polski”] zapewniająca, że życiu jednego z najbardziej znanych rzeźbiarzy ludowych nie zagraża już niebezpieczeństwo. Karol Wójciak jest pochowany w Lipnicy Wielkiej. Jego nagrobek jest położony w południowej części cmentarza, w drugim od płotu rzędzie kwater parafialnego kościoła pw. św. Łukasza Ewangelisty, jego rodzimej parafii. Nagrobek w obecnej postaci został sfinansowany przez rodzinę Smreczaków, ostatnich gazdów, u których służył. Napis na tablicy nagrobnej brzmi:

Ś.P.

Karol Wójciak „HERÓDEK”

ur. 19. X. 1892 r. w Lipnicy Wielkiej

zm. 01. IX. 1969 r.

Orawski Nikifor”

RZEŹBIARZ I MUZYK LUDOWY.

W 2013 roku staraniem miłośników sztuki Heródka, Gminy Lipnica Wielka oraz Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem na nagrobek wraca fotografia artysty.

                                                                                                                          Maja Spychaj-Kubacka                                                                                               

                                                                                                                                          

Bibliografia:

Bik Katarzyna, Figury krwią malowane, „Art & Business, 2007, nr 10 (204), s. 40–42.

Bujak Jan, Herodek z Lipnicy Wielkiej, „Przekrój”, 1967, nr 1154, s. 5–6.

Ceklarz Katarzyna, Heródek, Monografia Muzeum im. Władysława Orkana, Oficyna Wydawnicza „Wierchy”, Rabka 2010 r., s. 211–215.

Darowski Jerzy, Heródek, „Polska Sztuka Ludowa”, 1968, nr 1–2, s. 80–82.

Kalendarz wieczny 1801-1980, (Immerwährender Kalender 1801-1980 zur Ermittlung des Wochentags für jedes Datum).

Kantor RyszardKarol Wójciak-Herodek. Kilka uwag o recepcji jego twórczości w rodzinnej wsi, ZNUJ Prace Etnograficzne, z. 11, red. J. Klimaszewska, WarszawaKraków 1978, s. 63-75.

Kłobuszowska Bożena, Karol Wójciak-Heródek. Portret ludowego artysty, „Polska Sztuka Ludowa”, 1972, nr 4, s. 207-214.

Jończyk Leon, Herodek w szpitalu, „Dziennik Polski”, Rok XXV, Nr 206 (7942) Kraków, sobota 30 VIII 1969 r., (L.J.)

Liber natorum et baptisorium, poz. 119.

USC Nowy Targ 281/1969.

Portret Karola Wójciaka "Heródka" na podst. fotografii z archiwum Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem, Magdalena Medwecka, suchy pastel, 2014.
Portret Karola Wójciaka „Heródka” na podst. fotografii z archiwum Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem, Magdalena Medwecka, suchy pastel, 2014.